Rafał Księżyk o wytwórni Instant Classic na Innych Brzmieniach 2021 | InneBrzmienia
PL EN UKR
a

Rafał Księżyk o wytwórni Instant Classic na Innych Brzmieniach 2021

Prezentacja najciekawszych niezależnych wytwórni muzycznych to już stały i mocny punkt festiwalu Inne Brzmienia. Jednak takiego wydawnictwa jak Instant Classic jeszcze tu nie gościliśmy. 

Krakowska oficyna, podpisująca się hasłem „One Louder”, nawiązuje do najlepszych tradycji undergroundu, a równocześnie jest, chciałoby się powiedzieć, wzorcową firmą fonograficzną nowego wieku. Taką, która przeciera nowe szlaki dla polskiej muzyki. W Lublinie Instant Classic rozpocznie świętowanie 10. rocznicy powstania.

Jeśli chodzi o tradycje, to Instant Classic przyświeca idea, którą u zarania rockowego undergroundu w początku lat 60. XX wieku lansowała legendarna nowojorska wytwórnia ESP-Disk: „Artyści sami decydują, co usłyszysz na ich płytach”. W dzisiejszych czasach dobra płyta jednak nie wystarcza, trzeba dotrzeć z nią do uwagi słuchaczy, przebijając się przez medialny zgiełk. Na tym polu Instant Classic w ostatnich latach nie ma sobie równych na całym polskim rynku. To przecież wydana przez nich płyta „Cień chmury nad ukrytym polem” Starej Rzeki rozpoczęła prawdziwy boom na alternatywną muzykę znad Wisły. W 2016 r. o tym solowym projekcie Kuby Ziołka pisali z zachwytem wpływowi dziennikarze światowych mediów. Instant Classic stało się marką. Najpierw światową, a rychło później hołubioną także przez krajowych dziennikarzy. A zaczęło się od tego, że naczelnemu portalu The Quietus spodobał się dziwny obiekt w stosie przysłanych do recenzji płyt. Metalowe pudełko ozdobione grafiką nawiązującą do kurpiowskich wycinanek. Gdy posłuchał ukrytej wewnątrz pudełka płyty Starej Rzeki, okrzyknął ją rewelacją. Przypadek?/

Instant Classic znakomicie porusza się w przestrzeni Internetu. Potrafi komunikować się obrazem, tworzy wokół swych wydawnictw kuszący styl. Od logotypu wytwórni po oszczędne projekty graficzne okładek – wszystko jest tu przemyślane i dopracowane. Aby promować płyty, oficyna nie waha się udostępniać ich w całości na swym YouTube’owym kanale. Sprzedaż plików, kompaktów i winyli w Internecie jest głównym kanałem dystrybucji, nie znającym granic. Granice nie istnieją też dla artystów nagrywających dla Instant Classic, którzy koncertują na całym świecie (tak było przynajmniej przed czasem lockdownów), udzielają wywiadów zagranicznym mediom i znajdują w nich recenzje swych dzieł. Wymienić tu trzeba m.in. kolejne projekty skupione wokół Ziołka – Alameda i Innercity Ensemble, a także ARRM, BNNT, Dynasonic, Lotto, Merkabah, The Stubs, Thaw, Wacława Zimpla.

Szefowie Instant Classic, Arek Młyniec i Maciek Stankiewicz na co dzień prowadzą firmę 8merch, która świadczy pełną skalę usług dla niezależnego biznesu muzycznego – od tłoczenia winyli po organizację internetowych sklepów. To zajęcie ma swój początek w szczerej muzycznej pasji, która teraz znajduje ujście w Instant Classic. Niezależnie bowiem od tego, iż wytwórnia jest wręcz okazowym przykładem ich profesjonalizmu, to ten kto spotkał się z jej wydawnictwami ani przez moment nie może mieć wątpliwości, że najważniejsza jest tu muzyka.

Historia Instant Classic rozpoczęła się podczas koncertu w krakowskim klubie Eszeweria, gdzie występował X:Navi-et, czyli autorski projekt Rafała Iwańskiego. Zachwyceni występem Młyniec i Stankiewicz pomyśleli, że chcieliby wydawać taką muzykę i to na winylach. Szybko przeszli do czynów – winylowy longplay „Soundtracks for the Dying Moments” otworzył katalog wytwórni, który dziś, po 10 latach, liczy przeszło 100 pozycji, wydanych we wszelkich możliwych formatach: LP, EP, SP, CD, MC.

Artyści sami decydują, co nagrają dla Instant Classic, ale najpierw to Młyniec i Stankiewicz decydują komu chcą zaufać. I na tym polu potrafią wykazać się niesłychanym uchem. Ich wrażliwość i dojrzałość sygnalizuje już otwartość wytwórni – Instant Classic nie stawia bowiem na określone gatunki, stawia na zjawiska, niezależnie od stylu. Dlatego w katalogu oficyny sąsiadują ze sobą garażowy rock i jazz, minimal music i dub, elektronika i psychodelia, metal i ambient. Wystarczy jednak posłuchać kilku albumów z tej różnorodnej oferty, aby wyczuć spójną estetykę. Nagrania Instant Classic łączy pewna surowość i organiczność muzyki ciążącej ku transowi i żywiołom. Zapewne ten właśnie aspekt przemawia do wyobraźni zachodnich fanów. O sile i żywotności Instant Classic decyduje również fakt, iż nagrywający dla wytwórni artyści łączą się ze sobą w nowych konfiguracjach, podejmują nowe style, przeplatają estetyki. Powstaje samonapędzające się continuum, którego owocem jest przekraczająca gatunkowe granice i kanony, frapująca muzyka. Abstrakcyjna, transowa, a równocześnie osadzona tu i teraz.

 

O tym, jak w praktyce prezentują się wszystkie te atuty artystów z Instant Classic będzie można przekonać się podczas czterech koncertów na Innych Brzmieniach, które iście esencjonalnie ukażą potencjał wytwórni. Ich bohaterami będą ARRM, BNNT, Dynasonic i Jantar. Zespół ARRM powołany został przez muzyków związanych z radykalną sceną metalową, z zespołów Furia i Thaw, a na swym najnowszym albumie „II” zaprezentował muzykę wywiedzioną z tradycji krautrockowej psychodelii, doprawioną dronowymi brzmieniami i podaną z jazzowym oddechem. W Dynasonic odnajdujemy znanego z zespołów Kristen czy Kobieta z Wydm Mateusza Rychlickiego, który pod tym szyldem bada głębokie przestrzenie, niskie brzmienia i hipnotyczną motorykę dubu. Dynasonic swą muzykę określa jako dubwave. Słusznie, bo daleko odchodzą od jamajskich korzeni tej estetyki i (tak jak kiedyś zafascynowani nią postpunkowcy i producenci techno) wytyczają własną ścieżkę. BNNT jest z kolei projektem, który funkcjonuje na przecięciu muzyki, poezji i sztuk plastycznych, a swe koncerty zmienia w wyzywające performances. Bazowy duet stworzony przez Konrada Smoleńskiego i Daniela Szweda w kolejnych odsłonach zaprasza do współpracy artystów z różnych dziedzin i obszarów, podkreślając, iż liczy się dzieło w procesie, kreacja przestrzeni wymiany. Na scenie w Lublinie towarzyszyć im będzie eksperymentująca wiolonczelistka Resina. Jantar z kolei to najnowszy projekt niestrudzonego Kuby Ziołka, który tym razem zapowiada muzykę powstałą z inspiracji tradycjami muzyki brazylijskiej. A skoro przy tej okazji pada nazwisko Caetano Veloso, to spodziewać się można wszystkiego, bo nikt tak bardzo jak on nie zbliżył do siebie brazylijskiej piosenki i awangardy.

Wszystko wskazuje na to, że ekipa Instant Classic znów nas zaskoczy.

Rafał Księżyk